Wprawdzie 2017 rok oficjalnie stał się już przeszłością i pierwszy kwartał 2018 za nami, to postanowiłam przygotować listę wartych do obejrzenia filmów z ubiegłego roku. Może trochę już po czasie na podsumowania zeszłego roku, również te filmowe, jednak czyż nie zawsze jest czas na dobry film lub ciekawe propozycje? Wielkanoc przed nami więc może ktoś z Was będzie szukał filmów w sam raz do obejrzenia pomiędzy myciem okien a świątecznym sprintem po sklepach. Poniżej przedstawiam moją listę pięciu najciekawszych propozycji filmowych z 2017 roku. Zachęcam do pisania w komentarzach swoich opinii na temat tych produkcji oraz własnych filmowych ulubieńców z 2017 roku. Zawsze chętnie dopiszę nowe tytuły do listy must see 🙂
1. La La Land

Reż. Damien Chazelle (Whiplash) – tej pozycji chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Wielu z Was może kojarzyć ten film dzięki mnogości recenzji, w których krytycy rozpływali się nad dziełem Chazelle’a typowanym na zwycięzcę Oscarowej gali 2017 w kategorii – Najlepszy Film. Inni mogą kojarzyć go z miniskandalem, który miał miejsce właśnie na owej gali, gdzie film ten otrzymał nagrodę, a po chwili okazało się, że to jednak pomyłka i statuetka powędrowała do twórców Moonlight.
La La Land opowiada historię początkującej aktorki Mii i grającego do kotleta pianisty jazzowego Sebastiana. Rodzące się pomiędzy bohaterami uczucie i wzajemnie wsparcie pozwala im odnaleźć w sobie siłę, która pomoże w walce o spełnienie marzeń w fabryce snów. Rozwijające się kariery, osiągane sukcesy i brak czasu oddalają jednak od siebie Sebastiana i Mię wystawiając na próbę ich związek. O tym, czy uda im się go uratować, a przy tym nie zrezygnować z własnych pragnień, dowiecie się podczas seansu.
La La Land to czarujący film, który przywraca wiarę w powrót, wydawałoby się dogorywającego i zapomnianego gatunku filmowego, jakim jest musical. Pozytywnie nastrajająca produkcja ze świetną muzyką i scenografią nie tylko dla fanek Ryana Goslinga. Jeśli nie przepadacie za musicalami i unikacie ich jak ognia, tak jak ja, to mimo to dajcie szanse tej produkcji. Przekonacie się, że naprawdę warto.
Obsada: Emma Stone (Mia), Ryan Gosling (Sebastian), John Legend (Keith)
2. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

Reż. Paolo Genovese (Niedojrzali, The Place) – ta produkcja jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem i jednym z najlepszych filmów jakie miałam okazję oglądać w 2017 roku. Wybierając się do kina, nastawiałam się na kolejną komedię o kilkorgu przyjaciół, jednak to, co otrzymałam przeszło moje oczekiwania. Tematyka filmu na pierwszy rzut oka wydaje się mało oryginalna, jednak to tylko pozory, które zwiastują ciszę przed burzą.
Fabuła tego włoskiego przeboju, z wyjątkiem kilku scen, rozgrywa się jednego wieczoru w mieszkaniu małżeństwa Evy i Rocco. Organizują oni kolację dla piątki swoich przyjaciół. Wszyscy z nich to małżeństwa z krótszym lub dłuższym stażem, wyjątek stanowi Peppe, który na kolacji ma przedstawić przyjaciołom swoją nową partnerkę. Z powodu choroby lubej Peppe pojawia się na kolacji sam. Przy suto zastawionym stole przyjaciele postanawiają umilić sobie wieczór niecodzienną grą, polegającą na udostępnieniu swoich tajemnic ukrytych w telefonie. Wszyscy z obecnych przy stole będą dzielić się z innymi każdą otrzymaną wiadomością mailową, SMS-ową czy rozmową telefoniczną. Z pozoru niewinna gra obnaży najskrytsze tajemnice i kłamstwa przyjaciół, których konsekwencje mogą okazać się dla wszystkich nieodwracalne.
Film to jedna z tych produkcji, po której wychodzi się z kina z buzią otwartą ze zdziwienia, a końcówkę filmu analizuje się jeszcze długo po zakończeniu seansu. Genovese stworzył doprawiony szczyptą humoru dramat, który nie jednego widza skłoni do myślenia na temat swojego otoczenia i tajemnic, jakie skrywa on czy jego bliscy we własnych telefonach. Uwaga! – film przepełniony jest pysznie wyglądającymi włoskimi potrawami i winem, więc podczas seansu pojawić się może burczenie w brzuchu, a już na pewno głód na kolejne włoskie produkcje.
Obsada: Katarzyna Smutniak (Eva), Giuseppe Battiston (Peppe), Marco Giallini (Rocco), Edoardo Leo (Cosimo)
3. Uciekaj!

Reż. Jordan Peele – film ten klasyfikowany jest jako horror, choć dla mnie to bardziej mieszanka czarnej komedii i thrillera. Ciekawy i zaskakujący scenariusz, potęgująca napięcie i grozę muzyka oraz wplatane co jakiś czas żarty tworzą idealnie wyważoną i niezwykle świeżą jak na obecny rynek kinowy rozrywkę.
Film opowiada historię czarnoskórego fotografa Chrisa Washingtona, który wybiera się po raz pierwszy w odwiedziny do rodziny swojej dziewczyny Rose. Chris oprócz samym spotkaniem z rodzicami lubej stresuje się również faktem, iż jest pierwszym czarnoskórym chłopakiem dziewczyny. Po zapoznaniu się z najbliższymi Rose chłopak orientuje się, że skrywają oni jakąś mroczną i niebezpieczną tajemnicę, z którą będzie musiał się zmierzyć.
Uciekaj! to film, który może budzić u widzów skrajnie różne emocje, od zachwytów po znudzenie, dlatego tym bardziej warto go obejrzeć i sprawdzić jakie wrażenie na Was wywrze. Mnie osobiście bardzo pozytywnie zaskoczył wyróżniającą się nieszablonową fabułą. Pojawił się niepozornie i pozostawił radość z powiewu świeżości w kinowych repertuarach.
Obsada: Daniel Kaluuya (Chris), Allison Williams (Rose Armitage), Bradley Whitford (Dean Armitage), Caleb Landry Jones (Jeremy Armitage)
4. Był sobie pies

Reż. Lasse Hallström (Co gryzie Gilberta Grape’a) – kto z nas nie stracił kiedyś czworonożnego przyjaciela? Chyba prawie każdy ma za sobą takie chwile, gdy pupil umiera, a nam pozostaje smutek i myśli na temat tego, co stało się z moim ukochanym towarzyszem. Wesołym, choć wzruszającym oderwaniem w takich dołujących momentach może być film Był sobie pies.
Mały chłopiec Ethan wraz z mamą ratuje zamkniętego w nagrzanym aucie szczeniaka Baileya. Rodzice pozwalają mu przygarnąć wesołego i psotnego czworonoga, z którym od tamtej pory staje się nierozłączny. Lata mijają, chłopiec wyrasta na silnego młodzieńca, a mały Bailey na dużego psa, który w każdej chwili jest gotów wesprzeć swojego pana. Przyjaciół rozdziela śmierć czworonoga, który odradza się w kolejnych psich wcieleniach, wspierając swoich nowych właścicieli. Przeżywając swoje kolejne życia pies nie może jednak zapomnieć o swoim dawnym właścicielu Ethanie. Pewnego dnia los znów krzyżuje drogi tych dwojga, a Bailey musi pomóc staremu przyjacielowi naprawić popełnione przed laty błędy i udowodnić mu, że jest on tym samym czworonogiem, którego właścicielem był przed laty.
Film jest jedną z najciekawszych produkcji o zwierzętach, jakie miałam okazję oglądać. Wzruszający, śmieszny i naprawdę pozytywny – zarówno w okresie, gdy straciliśmy pupila, jak i jako miła familijna rozrywka. Zachwyci i dużych, i małych, a w szczególności miłośników psów.
Obsada: K.J. Apa (nastoletni Ethan), Britt Robertson (nastoletnia Hannah), Dennis Quaid (dorosły Ethan)
5. Sama przeciw wszystkim

Reż. John Madden (Zakochany Szekspir, Kapitan Corelli) – mimo tego, iż film ten jest jedną z lepszych produkcji ubiegłego roku, w Polsce przeszedł przez kina prawie niezauważony. Powodem może być słabe rozreklamowanie oraz mało zachęcający i nieprzyciągający uwagi plakat. Nie pomógł też polski tytuł, który jak dla mnie okazał się strzałem w kolano i skutecznie zniechęcał do nabycia biletu na ten seans. Czemu nie zdecydowano się na pozostawienie tytułu oryginalnego Miss Sloane lub po prostu nie nazwano go Lobbystka? Tego nie wiem, choć jedno jest pewne – fakt ten nie przestanie mnie zadziwiać pewnie jeszcze przez jakiś czas.
Miss Sloane (bo tak wolę nazywać ten film) opowiada o Elizabeth Sloane bezwzględnej i skutecznej lobbystce z Waszyngtonu, dla której świat politycznych zagrywek i korupcji jest chlebem powszednim. Sloane jest szalenie ambitną perfekcjonistką znaną z niezawodnego reprezentowania swoich klientów, których cele osiąga, korzystając z wszelkich dostępnych metod, również tych niezgodnych z prawem. Sytuacja jednak się komplikuję, gdy pracodawca żąda od niej podjęcia się sprawy niezgodnej z jej przekonaniami. Sloane postanawia odejść do mniejszej firmy, gdzie pod jej kierownictwem zespół zapaleńców rozpoczyna prawdziwą walkę z jej poprzednim pracodawcą. Piekielnie inteligentna i znająca polityczny świat jak własną kieszeń Elizabeth prowadzi w wyścigu, jednak przeciwnicy przy widmie porażki postanawiają dokonać zemsty i pogrążyć Sloane oraz jej karierę.
Od razu zaznaczam, że nie doświadczymy tu pościgów, wybuchów czy protagonistów w typie Johna Rambo, czy Jamesa Bonda, jest jednak silna i bezwzględna kobieca bohaterka, której charyzma przyćmiłaby nie jednego filmowego badboya. Jest także interesująca tematyka, świetna obsada (na czele z królową tej produkcji Jessicą Chastain) oraz przemyślane i powolnie budowane napięcie, jakie doprowadza do prawdziwie zdumiewającego zakończenia. Film, który powinno oglądać się w skupieniu. Polecam szczególnie fanom House of Cards oraz nieoczywistych produkcji z realnymi bohaterami i zakończeniami zwalającym z kanapy.
Obsada: Jessica Chastain (Elizabeth Sloane), Mark Strong (Rodolfo Vittorio Schmidt), Alison Pill (Jane Molloy).
Źródło zdjęć: imdb.com

