
Zgodnie z obietnicą zapraszam Was na drugą część wpisu – Maroko na własną rękę. Pierwszą część znajdziecie tutaj, w drugiej zaś będziecie mogli dowiedzieć się kilku dodatkowych porad na temat wakacji w Maroku.
Maroko to wyjątkowo piękne i magiczne miejsce. Przepełnione egzotyczną roślinnością, cudownym zapachem kwiatu pomarańczy, uśmiechniętymi mieszkańcami oraz przepyszną kuchnią. Jeśli rozważacie wyjazd, to dobrze trafiliście, bo w tym wpisie znajdziecie kilka porad, które ułatwią Wam wycieczkę do królestwa arganu.
Na co warto się przygotować wyjeżdżając do Maroka:
– W Maroku może spotkać Was przykra żołądkowa dolegliwość podobna do tej egipskiej zwanej zemstą faraona. Łatwo się jednak jej wystrzec i zapewnić sobie udane niczym niezmącone wakacje. Wystarczy jeść w miejscach polecanych (np. na tripadvisor.com) i w których, co najważniejsze, jedzą lokalni mieszkańcy. Oni zawsze wiedzą, gdzie dobrze, zdrowo i tanio zjeść. Należy także pamiętać o przestrzeganiu higieny rąk oraz niepiciu wody z kranu. Co za tym idzie także niemyciu zębów inną wodą niż butelkowana.
– Dodatkowe szczepienia do Maroka wprawdzie nie są obowiązkowe, jednak warto posiadać te zalecane m.in. na tężec, dur brzuszny czy błonnicę.
– Jak to mówią – przezorny zawsze ubezpieczony! Ponieważ jest się kawał drogi od domu, to warto zabezpieczyć się dodatkowym ubezpieczeniem turystycznym obejmującym zarówno ochronę nas, jak i naszego bagażu. Takie ubezpieczenie pozwoli osobom panikującym i będącym przesadnymi perfekcjonistami (jak niestety ja) na poczucie się pewniej w nowym miejscu.
– Jeśli chodzi o niebezpieczeństwa, to bardzo trzeba uważać na złodziei, którzy szczególnie polują na przyjezdnych. Kolejnym jest masa naciągaczy, którzy traktują turystów jak chodzące bankomaty. Pełno jest też nagabujących sprzedawców (szczególnie Marrakesz) oraz przewodników-naciągaczy, którzy podchodzą do turystów na ulicy i narzucają im oprowadzenie przez siebie po mieście, a za swoje często wątpliwej jakości usługi żądają horrendalnych pieniędzy. Co niestety często się zdarza, tacy „przewodnicy”, zamiast oprowadzać swoich klientów po lokalnych zabytkach robią im wycieczkę po okolicznych sklepach: braci, wujków czy szwagrów. Osobiście polecam miło, lecz stanowczo podziękować za usługi jakichkolwiek przewodników i samemu sobie nim być, co w Maroku naprawdę nie jest trudne.
– W przypadku jakichkolwiek nagabywaczy, sprzedawców czy taksówkarzy zawsze lepiej odmawiać stanowczo, ale miło i kulturalnie, bez emocji i złości. Pomoże nam to uniknąć nerwów i problemów, które przecież na wakacjach nie są nam wcale potrzebne 🙂
– Kolejne co warto wiedzieć to to, że w Maroku sprzedawcy uwielbiają się targować. Jeśli więc jesteśmy na suku czy rozmawiamy z taksówkarzem, to warto się targować, bo najczęściej okaże się, że dla nas jako turystów ceny są kilkukrotnie zawyżone. Zwykle po utargowaniu się można dostać całkiem przystępną cenę i nie dać się puścić z torbami. Jedynie w Rabacie ceny są bardziej przystępne na starcie, a sprzedawcy niechętnie targują się z klientami.
– Toalety – to, co należy wiedzieć, to niestety to, że podobnie jak w przypadku Grecji, Turcji czy Ukrainy w Maroku także nie można wyrzucać zużytego papieru toaletowego do muszli klozetowej. Papier należy wyrzucić do łazienkowego śmietnika.
– Darmowe ”czekadełka” w restauracjach/jadłodajniach – jeśli dostaniemy coś nadprogramowo do jedzenia od kelnera, warto pamiętać, aby tego nie jeść lub zapytać się wprost czy jest to wliczone w cenę posiłku. W Maroku bardzo często można się natknąć na mało sympatyczne sytuacje, kiedy podczas otrzymywania rachunku zobaczymy na nim doliczoną bez naszej wiedzy kwotę tych pozornie “darmowych przekąsek” doniesionych nam przez kelnera. Oczywiście, co nie dziwi, doliczana kwota często nie jest współmierna do otrzymanego bonusu. Najczęściej takimi “darmowymi” przekąskami są oliwki lub pasta z soczewicy.
– Maroko oprócz arganu i czarnego mydła znane jest oczywiście z miętowej herbaty. Ten wyjątkowo pyszny napój polecam spróbować każdemu. Warte zaznaczenia jest to, że napój dostępny jest w każdej restauracji w Maroku. Jeśli więc mamy ochotę na miętową herbatę, a w menu jej nie ma, to nie musimy rozważać zmiany lokalu, wystarczy zapytać kelnera, czy ją mają i z pewnością będzie można ją zamówić 🙂

