
Dziś będzie trochę bardziej kosmetycznie. Dalej siedzimy w domach, zatem jest czas, żeby znaleźć chwilę i na przykład przygotować recenzję 🙂 Dziś na warsztat biorę paletkę Makeup Revolution X Carmi Kiss Of Fire, którą testuję już od kilku miesięcy.
Produkty Makeup Revolution są mi znane i to zwykle z tej bardzo dobrej strony. Na paletkę Kiss Of Fire zdecydowałam się trochę z ciekawości, ale o tym, jak wypadła za chwilę 🙂
Paleta powstała w 2018 roku przy współpracy marki Makeup Revolution z włoskim youtuberem CarmiMua. Od razu zaznaczę, że na zakup palety nie zdecydowałam się ze względu na jej twórcę (przyznaję, że w ogóle go nie kojarzyłam), a ze względu na ciekawość i supercenę, w jakiej była dostępna.
Paletkę zobaczyłam w bardzo fajnej promocji w drogerii internetowej i choć na pierwszy rzut oka cienie nie pasowały do moich dotychczasowych kolorystycznych preferencji, postanowiłam zaryzykować. Na zdjęciach cienie wydawały mi się trochę za ciemne, jednak jak już otrzymałam paletkę, zmieniłam zdanie. Na żywo paletka Kiss Of Fire wygląda 100 razy lepiej. Zdjęcia kompletnie nie oddają plusów tej paletki, której cienie wcale nie są ciemne i przytłaczające, a żywe i pięknie napigmentowane. Szczerze powiem, że zaryzykowałam z jej kupnem i od czasu, kiedy zaczęłam ją testować, bardziej otworzyłam się na kolorowe palety, a nie tylko na standardowe beże 🙂

Opakowanie
Jeśli o samo opakowanie chodzi, to jest bardzo estetyczne. Pudełko, w którym zapakowana jest paletka, wykonane zostało z grubszego kartoniku z wytłoczonymi literami i bardzo ładną grafiką (tłem) przypominającą nocne niebo z gwiazdami. W środku znajduje się paleta w plastikowym opakowaniu na wysoki połysk i równie jak pudełko wygląda bardzo estetycznie. Minusem jest szybkie brudzenie się i powstawanie śladów na opakowaniu, które, jak przystało na plastik na wysoki połysk, wystarczy dotknąć czystym palcem i już powstają ślady.
Co istotne w paletce jest duże i dobrze wykonane lusterko, przy którym można się umalować. W opakowaniu nie ma za to żadnego aplikatora – pędzelka lub pacynki, którym można nałożyć cienie.

Cienie
Paletka składa się z 10 cieni (po 2 gramy każdy) i dwóch rozświetlaczy. Wśród plusów niewątpliwie można wymienić różnorodność dostępnych cieni. Znajdziemy tu zarówno maty, błyszczące cienie, jak i cudowne duo-chromy. Cienie są wydajne, dobrze napigmentowane i mają piękne kolory, bardzo się nie osypują i są łatwe we współpracy. Paletką wyczarujemy naprawdę świetne i różnorodne makijaże, zarówno na dzień, jak i na imprezę. Warto jednak zaznaczyć, że kolory zawierają się w kompozycji Kiss Of Fire, bardziej jednak pasują do makijażów imprezowych, które pozwolą w pełni pobawić się i fantazyjnie zaszaleć z tą piękną kolorystyką.

Jeśli chodzi o cienie, to tak jak w przypadku innych palet od Makeup Revolution, tak i w tej palecie dołączona do produktu jest osłonka z podpisami konkretnych odcieni. Minusem jest brak jasnego cienia, który mógłby być cieniem bazowym w paletce. Jeśli chodzi o konkretne kolory, to w mój gust szczególnie trafił tytułowy Kiss of fire, a także XXIII oraz #Uwelcome.
Rozświetlacze
W zestawie znajdziemy również dwa dobrze nakładające się rozświetlacze o zielonkawym (lekko benzynowym) i złotym zabarwieniu. Rozświetlacze są szalenie dobrze napiętnowane i w odcieniach, które w odróżnieniu od cieni, nie nadają się do użytku na co dzień, a raczej na imprezę. Jako rozświetlacze może nie są moimi ulubieńcami, ale jako cienie, również takie na co dzień, sprawdzają się bardzo dobrze 🙂
Paleta Makeup Revolution X Carmi Kiss Of Fire wpadła w moje ręce trochę przypadkiem, jednak był to bardzo dobry przypadek 🙂 Piękne i odważne kolory, które otworzyły mnie na bardziej żywą kolorystykę w makijażu oraz bardzo estetyczne opakowanie i świetna pigmentacja – tyle w skrócie o tej palecie. Polecam osobom szukającym czegoś radosnego, w ciekawych i bardziej odważnych odcieniach oraz fajnej jakości w przystępnej cenie. Wypatrujcie jej na promocji, a na pewno nie pożałujecie zakupu 🙂
Moja ocena – 4,5/6

